Fotospacery

Nie chodzi o to, żeby pójść dalej. Czasem wystarczy spojrzeć inaczej.

Są miejsca, przez które przechodzimy setki razy, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół nas. Znajome ulice, podwórka, stare budynki, przypadkowi przechodnie. Wszystko wydaje się oczywiste, dopóki nie zatrzymamy się na chwilę i nie spróbujemy spojrzeć na tę samą przestrzeń inaczej. Właśnie z takiej potrzeby rodzą się moje fotospacery.

Fotospacer jest dla mnie czymś więcej niż wyjściem z aparatem. To sposób odkrywania miejsc, obserwowania codzienności i szukania historii, które nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka. Nie potrzebuję szczególnie malowniczej scenerii ani idealnego światła. Czasem ciekawszy okazuje się zaniedbany zaułek niż odrestaurowany rynek, a zwykła sytuacja na ulicy mówi więcej niż starannie przygotowany kadr.

Fotografia zaczyna się od obserwacji

Podczas fotospacerów interesuje mnie przede wszystkim autentyczność. Ludzie zajęci swoimi sprawami, architektura nosząca ślady kolejnych pokoleń, zmieniające się światło, przedmioty pozostawione w przestrzeni. To drobne fragmenty rzeczywistości, które osobno mogą wydawać się nieistotne, ale razem opowiadają o charakterze miejsca.

Nie wychodzę z założeniem, że z każdego spaceru muszę przynieść dziesiątki udanych fotografii. Bywa, że przez kilka godzin powstaje zaledwie kilka kadrów, do których później chcę wracać. Zdarza się również, że najważniejszym doświadczeniem nie jest wykonane zdjęcie, lecz rozmowa, spotkanie albo odkrycie miejsca, którego istnienia wcześniej nie byłem świadomy.

Fotografia uczy cierpliwości, choć współczesny świat coraz rzadziej daje nam okazję do jej ćwiczenia. Fotospacer pozwala odzyskać coś, co łatwo zgubić w codziennym pośpiechu: przyjemność patrzenia bez konieczności natychmiastowego oceniania tego, co widzimy.

Każdy widzi coś innego

Szczególną wartość mają dla mnie również fotospacery w towarzystwie innych osób. Można przejść tę samą ulicę, zatrzymać się w tych samych miejscach i wrócić z zupełnie różnymi fotografiami. Jeden fotograf dostrzeże ciekawą geometrię budynku, drugi zainteresuje się światłem w oknie, a trzeci zauważy sytuację, na którą pozostali nie zwrócili uwagi.

Wspólne fotografowanie jest okazją do rozmowy, wymiany doświadczeń i poznawania odmiennych sposobów patrzenia. Nie chodzi o rywalizację ani udowadnianie, kto zrobi lepsze zdjęcie. Ważniejsze jest odkrywanie, jak wiele interpretacji może mieć ta sama rzeczywistość.

W fotospacerach jest miejsce zarówno na rozmowę o fotografii, jak i na ciszę, skupienie oraz indywidualne poszukiwania. Każdy pracuje we własnym rytmie, z własną wrażliwością i doświadczeniem. To właśnie różnice w patrzeniu sprawiają, że wspólne wyjścia potrafią być tak inspirujące.

Miejsca mają swoją pamięć

Szczególnie bliskie są mi Jasło, Podkarpacie i przestrzeń Karpat. Miejsca, w których historia nie zawsze jest opisana na tablicach informacyjnych. Czasem pozostaje w układzie ulic, niszczejących budynkach, starych cmentarzach, śladach nieistniejących już zabudowań czy krajobrazie przekształcanym przez człowieka.

Fotografując, staram się dostrzegać nie tylko to, jak dane miejsce wygląda dzisiaj, ale również to, co mówi o swojej przeszłości. Nie zawsze znam odpowiedzi i nie zawsze ich szukam. Bywa, że fotografia staje się początkiem dalszych poszukiwań, rozmów z mieszkańcami albo odkrywania historii, która wcześniej pozostawała poza moją uwagą.

Fotospacery nie ograniczają się jednak do jednego regionu. Każde miasto, miasteczko czy wieś mogą stać się przestrzenią fotograficznej opowieści. Wystarczy ciekawość i gotowość, by zejść z najbardziej oczywistej drogi.

Nie tylko fotografie

Zdjęcia powstające podczas fotospacerów bywają początkiem większych cykli, dokumentalnych opowieści i osobistych projektów. Inne pozostają pojedynczymi obrazami, do których wracam po miesiącach, a czasem latach. Zdarza się, że fotografia, która początkowo nie zwróciła mojej uwagi, zyskuje znaczenie dopiero z perspektywy czasu.

Dlatego fotospacer nie kończy się w chwili schowania aparatu do torby. Trwa dalej podczas przeglądania zdjęć, wybierania kadrów i zastanawiania się, co właściwie udało się zobaczyć. Czasem prowadzi do kolejnego spaceru, powrotu w to samo miejsce i zupełnie nowego spojrzenia.

Nie próbuję fotografować wszystkiego. Bardziej zależy mi na tym, żeby nie przeoczyć czegoś, co naprawdę zasługuje na uwagę.

Bo najciekawsze fotografie nie zawsze powstają tam, gdzie spodziewamy się je zrobić.

Bartłomiej Wilk